Homilia, XXX Niedziela Zwykła, rok A

Homilia na XXX Niedzielę Zwykłą, rok A

 

Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę (J 14, 23).

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

David Hume, angielski filozof z XVIII wieku był uważany za niewierzącego w Boga. Kilkakrotnie spotkał się przypadkiem u znajomych z kościelnym z miejscowej parafii. Jednak za każdym razem ich spotkanie trwało bardzo krótko, ponieważ kościelny opuszczał ostentacyjnie pokój, skoro ten niewierzący filozof wstępował w jego progi.

Ale pewnego dnia David Hume przytrzymał kościelnego za rękaw i powiedział: Dokąd się tak spieszysz, przyjacielu? Powinniśmy stopniowo przyzwyczajać się do siebie, ponieważ będziemy musieli spędzać razem jeszcze wiele czasu. Obaj bowiem trafimy do tego samego miejsca potępienia: ja z powodu braku wiary, ty z powodu braku miłości.

O tej miłości bardzo dużo słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Tyle tylko, że miłość coraz częściej rozumiemy nieoprawnie, po swojemu. W filmie Bóg nie umarł – który polecam – widziałem scenę, jak kochanka wyznaje swojemu mężczyźnie, że ma raka. Wtedy on mówi, że kończymy tę przyjaźń. Czy zdarzają się takie historie? Owszem, zdarzają. Może okoliczności są inne, ale takie rozmowy się zdarzają. Wtedy ona pyta, że myślałam, iż między nami jest miłość. A ten mężczyzna wyznał, że jaka miłość. Miłość to najbardziej naużywane słowo na świecie.

Od kogoś innego z kolei usłyszałem niedawno, że miłość to może jest przed ślubem. Po ślubie jest już tylko biznesplan.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

A w Ewangelii dzisiejszej słyszymy zupełnie inną naukę. Słyszymy o dwóch największych przykazaniach: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (…) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22, 37. 39). Żeby tego było mało, to Pan Jezus dodaje: Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy (Mt 20, 40).

Czasami zastanawiamy się, na czym polega nowość nauki Chrystusa. Bo przecież, jak ktoś jest nieco zorientowany w Piśmie Świętym, to powie, że te przykazania są już obecne w Starym Testamencie. I słyszymy o nich wielokrotnie. Czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa: Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił (Pwt 6, 5). Czytamy także w Księdze Kapłańskiej: Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego (Kpł 19, 18). Jakaż więc niepowtarzalność nauki Chrystusa? Na czym ona polega?

Polega ona na tym, że te dwa przykazania istniały w Starym Testamencie, ale z dala od siebie. Wierni prawu Żydzi nie łączyli ich ze sobą. Czym innym była dla nich miłość do Boga, a czym innym szacunek dla bliźniego. To były dwa światy. Pan Jezus mówi zaś, że te dwa przykazania trzeba koniecznie połączyć. Na nich opiera się cała nauka chrześcijańska, katolicka.

Czy znamy sytuacje, kiedy ludzie zachowują te przykazania, ale ich ze sobą nie łączą? Owszem, znamy. Widzimy to być może w nas, a już na pewno w naszym otoczeniu. Czasami niektóre starsze panie mówią, że żyją tylko dla Jezusa. Inni ich nie interesują. Mamy potwierdzenie tego, co było w Starym Testamencie. Albo widzimy ludzi, którzy wydawać by się mogło gorliwie modlą się publicznie, ale drugiego człowieka niszczą swoim fałszem.

Są też sytuacje, gdy ludzie robią dużo dobrego dla innych, ale nie ma to celu wyższego. Wolontariat, pomaganie innym – ale jedynie w tym celu, żeby wzmocnić swoje notowania. Zbliżają się wybory. Nie zabraknie teraz wielu obiecanek. Wszystko dla ludzi, dla dobra wspólnego. Żeby żyło się lepiej. Takich deklaracji będzie teraz wiele. Niestety, często – a może i zawsze – są to deklaracje bez pokrycia. Ktoś chce nas po prostu wykorzystać instrumentalnie. Zbić na nas kapitał polityczny. Nie jesteśmy dla niego konkretnymi ludźmi: Kowalskim, Nowakiem, ale jesteśmy dodatkowym głosem, który się liczy do wygranej.

Oczywiście znamy też przeciwne przypadki. Zakończył się tydzień misyjny. Dużo mówiło się podczas tego tygodnia o misjonarzach. Wspaniali ludzie. Jadą oni na krańce świata, aby nie tylko ewangelizować, ale edukować, nieść kaganek oświaty. Tacy misjonarze żyją tam często w trudnych warunkach, ale wszystko to z miłości do Boga i drugiego człowieka.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Możemy postawić pytanie Jezusowi: W jaki sposób mamy miłować Boga i człowieka?

Boga mamy kochać: całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22, 37). Co to znaczy? Że mamy zaangażować całego człowieka. Kochać sercem, kochać duszą, kochać umysłem (myślą). Czasami kochamy tylko umysłem, bo robimy rachunek i może się nam to opłaca. Łatwiej będzie wejść do nieba. Św. Paweł mówi: Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! (1 J 3, 18). Dlatego nie tylko zewnętrznie mamy pokazywać, że miłujemy, ale ta miłość ma rodzić się w naszych sercach. Podobnie jest z modlitwą. To, co jest przejawem modlitwy: słowa, postawy – to jest już suma, wynik, efekt. Prawdziwa modlitwa rodzi się najpierw w sercu, a tylko w słowach oraz postawach znajduje uzewnętrznienie. Od razu widać, jak kto się modli. Niektórzy mówią: Ten ksiądz jest z powołania, bo popatrzcie, jak on pięknie sprawuje Mszę świętą. Bo to sprawowanie Mszy świętej jest wynikiem jego modlitwy, która wcześniej zrodziła się w sercu.

Bliźniego mamy kochać: jak siebie samego (Mt 22, 39). Św. Paweł poucza w Liście do Efezjan: Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół (Ef 5, 29). Na samobójców patrzymy jako na ludzi chorych psychicznie, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przecież siebie krzywdził. Jeśli ktoś odbiera sobie życie, jest w złym stanie psychicznym. To jest naturalne, że dbamy o swoje zdrowie, troszczymy się o swój wygląd. Każdy z nas kocha siebie. Należy tylko dbać o to, aby nie było w nas za dużo tej miłości własnej, bo wówczas będzie to narcyzm, egoizm. Właściwa miłość do samego siebie jest gwarancją odpowiedniego kochania bliźniego. Trzeba siebie akceptować, wtedy łatwiej kocha się innych. Można popatrzeć na współczesne feministki. Nie lubią one mężczyzn. Dlaczego? Bo same siebie nie kochają. Jak ktoś nie zaakceptował samego siebie, to innych również nie zaakceptuje. Trzeba widzieć swoje braki – bo to ułatwia pracę nad sobą. Ale znacznie bardziej – warto dostrzegać swoje dobre strony, walory, pozytywy.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Czym jest miłość? Św. Jan Paweł II określał ją jako bezinteresowny dar z siebie. Chodzi o to, aby w dojrzałej miłości nie pytać o to, co ja będę z tego miał. Ale co ja mogę dać tej drugiej osobie.

O pierwszych chrześcijanach mówiono: Jak oni się miłują. Skąd czerpali tę miłość? Czerpali ją ze spotkania z Jezusem na Eucharystii. Niech owocem naszego udziału w tej Eucharystii będzie nasza dojrzała miłość do Boga i ludzi.

Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (…) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22, 37. 39). To jest nauka Chrystusa. A jeśli kto naprawdę miłuje Chrystusa, będzie zachowywał Jego naukę (por. J 14, 23). Amen.

 

Ks. Marcin Kołodziej


Polub stronę Liturgia Kościoła
 
Aktualności
 
Zapraszamy do zakładki
Publikacje książkowe
ks. Marcina Kołodzieja
 
746248 odwiedzający (1753909 wejścia)