Homilia, VI Niedziela Wielkanocna, rok B, 2

Homilia na VI Niedzielę Wielkanocną, rok B

 

„To wam przykazuje, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 17).

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Miłość. Ten temat – obecny w dzisiejszej liturgii słowa Bożego – należy do tych tematów najbardziej przez nas ulubionych. O miłości mówią i myślą w zasadzie wszyscy ludzie. Jak mówisz, że cię to nie interesuje, to albo udajesz, aby nie pokazać, że te sprawy interesują cię w sposób zwielokrotniony, albo jesteś wykoślawiony w swoim człowieczeństwie – egoista, dziwak, materialista.

Karol Wojtyła napisał w swojej książce „Miłość i odpowiedzialność”, że miłość jest swoistym procesem. Zaczyna się od miłości pożądliwej (podoba mi się osoba zewnętrznie), dopiero potem może się zrodzić miłość duchowa. Jeżeli nie ma fascynacji zewnętrznej, nie będzie też miłości duchowej. I każdy z nas to rozumie. Nie miałbyś dzisiaj żony, gdyby wtedy fizycznie ci się nie podobała. Nie mówią obecnie, ale wtedy…

Każdy z nas porusza się po tematach związanych z miłością. Może za wyjątkiem dzieci. Chłopcy na pewnym etapie powiedzą, że dziewczyny są „be”. Ale potem…, zwłaszcza jak zaczną dorastać, to już tak nie mówią. Zabawki idą na bok, a chłopcy i tłuste włosy umyją, i dezodorant zaczną używać… Dlatego trzeba dzisiaj zwrócić uwagę na miłość.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Może trochę najpierw o tej miłości Pana Boga. Jeżeli Pismo Święte mówi, że Bóg jest miłością (1 J 4, 16), to oznacza, że poza miłością, w oderwaniu od miłości nie będzie niczego – jak mówił jeden internetowy „gwiazdor”.

Miłość ogólnie mówiąc nie jest uczuciem, bo uczucie jest zmiennym stanem psychicznym. Miłość tymczasem jest postawą. Jest czymś stałym. Definiuje się jako pragnienie szczęścia dla drugiego.

Jezus mówi: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (J 15, 9). A zatem postawą organizującą, porządkująca świat jest właśnie – na pierwszym miejscu – miłość Boga.

Bóg z miłości – bo przecież nie z nudów – powołał do istnienia człowieka. Czy mógł Bóg nie stworzyć człowieka? Pewnie trudno byłoby Mu nie stworzyć człowieka, bo natura Boga-Miłości jest taka, że musi się udzielać. I dlatego stworzył ludzi, aby z nimi dzielić się miłością.

Z miłości też Bóg dał człowiekowi cały świat, aby mądrze z niego korzystał. Aby czynił sobie ziemię poddaną (Rdz). Czynić sobie ziemię poddaną oznacza, że nie jesteśmy jej właścicielami, ale dzierżawcami. Dzierżawimy ją od Boga. A zatem nie można tej ziemi zniszczyć przez popełnianie tak zwanych grzechów ekologicznych (brak kubłów na śmieci, zanieczyszczanie środowiska, palenie śmieci), ale nie można też dzisiaj cofnąć się w rozwoju i wrócić do lasu czy wejść na drzewo, jakby chcieli tego niektórzy niepoważni działacze organizacji ekologicznych. Ma nam towarzyszyć rozumna troska: o nas samych, o zwierzęta nas otaczające, ogólnie o środowisko naturalne.

Skoro jesteśmy dzisiaj w kościele, to znaczy, że uwierzyliśmy miłości, jaką Bóg ma ku nam. Uwierzyliśmy, że jesteśmy chciani i kochani przez Boga.

Zresztą o tej miłości Boga dużo mówi się w okresie wielkanocnym. Od Zmartwychwstanie Chrystusa do Zesłania Ducha Świętego, podczas Pięćdziesiątnicy paschalnej, poznajemy szczególnie jak realizuje się ta miłość Boga do nas. Męka, śmierć, zmartwychwstanie Chrystusa – te wydarzenia stanowią punkt kulminacyjny w objawieniu się miłości wielkiego Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przez te wydarzenia poznajemy nie tylko wielkość Boga, ale Jego autentyczną miłość.

Jeden ojciec tłumaczył swojemu dziecku miłość Boga za pomocą takiego obrazu. Mówił: miłość Boga to potężny i nieogarniony ocean. A my jesteśmy na tym ocenie. Dziecko po chwili zapytało: Czyli my jesteśmy w środku, a zewsząd otacza nas miłość Boga. Dokładnie – dodał ojciec. Nie da się zatem podać wyczerpującej definicji świata bez Boga i bez Jego miłości.

 

Drodzy Braci i Siostry!

 

Jezus dodaje dzisiaj: „Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15, 9). Oznacza to, że miłość, która od Boga pochodzi ma udzielić się nam. Tak, jak kocha Bóg, ma również kochać stworzenie Boże, jakim jest człowiek. Co więcej – Bóg daje nam nawet w tej kwestii specjalne przykazanie. Często młodzież na religii pyta: Czy przykazania są potrzebne? Dla ludzi wydoskonalonych w miłości – nie są potrzebne. Ale, ci którzy są jeszcze w dzieciństwie swojej wiary, niestety potrzebują przykazań.

Wielu z nas ma ciągle problem z tą miłością. Bo my mamy tendencję do pięknego mówienie o miłości. Natomiast w praktyce wychodzi to gorzej. Dlatego Pan Jezus przychodzi z pomocą i mówi: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 9nn).

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Można by mówić teraz bez końca o konkretnych przykładach naszych zaniedbań w miłości.

Jest wiele mitów odnośnie miłości człowieka do Boga. Dajemy czasami Bogu jedynie namiastki miłości. Bo nie ma nas na niedzielnej Mszy świętej, na codziennej modlitwie. Nasze postępowanie i wybory nijak się mają do wskazówek Boga. Zawsze po swojemu. Taka chłopska filozofia. Bóg coś powie, to my inaczej. No i po co? O co w tym chodzi? Czy ktoś potrafi odpowiedzieć?

Podobnie w miłości człowieka do innych ludzi. Mylimy miłość z tym, co z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Przestańmy już – jako katolicy – używać pojęcia tolerancji. To jest diabelskie pojęcie. Tym pojęciem posługuje się szatan. Miłość to troska o innych. Tolerancja zaś to obojętność na drugiego człowieka. Nie obchodzisz mnie razem ze swoimi dziwactwami. Podobnie diabelskim pojęciem jest akceptacja. To znaczy: odpowiadasz mi na tym etapie rozwoju, na którym jesteś. A miłość to troska o ciągły rozwój człowieka.

Do tego dochodzi ten liberalny sposób myślenia, który mówi: Przecież inni mają prawo żyć, tak jak chcą. O, gdybyś miał wiarę w Boga i przekonanie, że On jest źródłem i szczytem szczęścia, nie pozwoliłbyś na to, aby inni żyli z dala od Boga i tych wartości, które rzekomo są dla ciebie ważne.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Św. Augustyn w swoim „Komentarzu do psalmów” napisał: „Oto wielbimy Boga teraz, zebrani w świątyni, ale potem, gdy każdy wraca do siebie, to jakby zaprzestał Go wielbić. Otóż niech nie zaprzestaje żyć dobrze, i niech zawsze chwali Boga” (148, 2).

Niech ta Eucharystia – zwana też ucztą miłości – będzie dla nas okazją do doskonalenia się w miłości do Boga i innych ludzi. Przecież nie będzie nas Bóg sądził na podstawie wykształcenia czy bogactwa, ale będzie nas sadził z miłości.

„To wam przykazuje, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 17). Amen.

 

Ks. Marcin Kołodziej


Polub stronę Liturgia Kościoła
 
Aktualności
 
Zapraszamy do zakładki
Publikacje książkowe
ks. Marcina Kołodzieja
 
723718 odwiedzający (1713536 wejścia)