Homilia, Wniebowstąpienie Pańskie, rok A


Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, rok A

 

„Zaświtał blaskiem promiennym

Przez wszystkich dzień upragniony,

Bo Chrystus, świata nadzieja,

Wstępuje w niebo wysokie”.

 

            Drodzy Bracia i Siostry!

 

Takimi oto słowami modlimy się dzisiaj w Liturgii Godzin, celebrując Jutrznię, czyli poranną modlitwę Kościoła. Modlą się tymi słowami dzisiaj kapłani, osoby zakonne, ale także wielu spośród was – katolików, którzy macie przekonanie, że Liturgia Godzin jest codzienną modlitwą wspólnoty Kościoła i za wszystkich do Kościoła należących. Z tych słów emanuje ogromna radość. I to w dodatku radość uzasadniona. Bo wniebowstąpienie Chrystusa musi radować każdego chrześcijanina i musi napełniać go nadzieją. Bo oto Chrystus zmartwychwstał, wstąpił do nieba i żyje na wieki.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Trzeba nam raz jeszcze przypomnieć sobie słowa z usłyszanej przed chwilą Ewangelii:

„Jezus przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).

Jezus jest Bogiem. Jezus jest tym, który ma pełną władzę w niebie i na ziemi. Daje nam nakaz misyjny, posyła każdego i każdą z nas, abyśmy głosili Ewangelię i przez chrzest w imię Trójcy Świętej przyjmowali ludzi do Kościoła.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Kiedy weźmiemy do ręki Pismo Święte, katechizm, jakikolwiek dokument Kościoła, mądrą katolicką książkę lub gazetę przeczytamy w nich, że najważniejsze dla człowieka jest, aby osiągał niebo, osiągnął świętość, osiągnął zbawienie. Dzisiaj w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego postawmy sobie pytanie o o ten najważniejszy cel. O nasze osiąganie nieba. O naszą drogę do nieba.

„Chrystus zostawił nam wzór, abyśmy szli Jego śladami” (1 P 2, 21) – napisał św. Piotr Apostoł w swoim pierwszym liście. Jak chcemy iść śladami Jezusa? Co robić? Jak podążać do nieba?

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Mężczyźni w białych szatach z dzisiejszego pierwszego czytania powiedzieli do Apostołów: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” To pytanie zostało skierowane do najbliższych uczniów Jezusa. Ale i mamy prawo, a nawet obowiązek, aby takie samo pytanie zostało postawione i nam.

Po pierwsze: dlaczego stoicie? Dlaczego stoimy na ziemi? Stoimy, ponieważ na tej ziemi postawił nas Bóg. Stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Dał nam nawet wolność. Niestety, nadużyliśmy trochę daru tej wolności. Pozwoliliśmy sobie na zło, grzech, cierpienie i śmierć. Bóg jednak nie pogodził się z tym naszym losem. Potwierdzeniem jest wcielenie, odkupienie, zmartwychwstanie, a dziś – wniebowstąpienie. Czy zatem „stanie na ziemi” to nasz ostateczny cel? Nie.

Przychodzi drugie pytanie owych mężczyzn: Dlaczego wpatrujecie się w niebo? To jest pytanie również do nas: Dlaczego wpatrujemy się w niebo? Bo naszym celem nie jest ziemia. Naszym celem jest niebo. I Jezus dzisiaj daje nam tego przykład. Jesteśmy wezwani, aby stojąc na ziemi, wpatrywać się jednocześnie w niebo. Kierować uwagę, swoje myśli i serce w stronę niepojętego Boga. Bo ostatecznym celem i sensem naszego życia jest niebo. Jest zjednoczenie z Bogiem.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Kolejne pytanie jakie nasuwa się nam dzisiaj brzmi: Jak to niebo osiągnąć? Odpowiedź jest następująca: Przez dawanie świadectwa.

Mówi Jezus do Apostołów: Gdy Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc, będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Zatem, aby osiągnąć niebo potrzeba nam dawać świadectwo o Jezusie. Ale gdzie?

Po pierwsze: w Jerozolimie i w całej Judei. Dla Apostołów sprawa była jasna. A co to znaczy dla nas? Naszą Jerozolimą i Judeą jest nasz dom rodzinny, nasze codzienne środowiska, nasza ojczyzna. Tam mamy być świadkami Chrystusa.

Gdzie jeszcze? Po drugie: w Samarii. Oczywiście Apostołowie zrozumieli, że mają dawać świadectwo wśród tych, którzy nie wierzą w jedynego Boga. Z naszą Samarią jest podobnie. Mamy świadczyć o Jezusie wśród nieznających Boga, niewierzących, nawet wśród tych, którzy nie chcą o Nim słyszeć, bo jest im niewygodny.

Po trzecie: trzeba być świadkami aż po krańce ziemi. Tak, jak Apostołowie poszli głosić Jezusa wszędzie: Azja Mniejsza, Grecja, Rzym, tak i my mamy mieć ten zapał misyjny do mówienia o Jezusie: w krajach liberalnej Europy, na całej kuli ziemskiej. Gdziekolwiek pojedziemy, na przykład do pracy, mamy dawać świadectwo o Jezusie, a nie się Go wstydzić i udawać, że Go nie znamy.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Czy w drodze do nieba jesteśmy sami? Czy w dążeniu do nieba  jesteśmy sami? Nie, jest z nami przede wszystkim Chrystus – Droga, Prawda i Życie, który wskazuje właściwą drogę.

Ale tę drogę wskazują też Jego święci. I mamy w tych dniach niezwykłą możliwość i okazję, aby uczyć się dążenia, kroczenia, wstępowania do nieba od jednej z najpiękniejszych polskich błogosławionych. Jest nią bł. Karolina Kózkówna, która w tych dniach jest obecna w naszej wspólnocie parafialnej w znaku swoich świętych relikwii. Widzimy przy ołtarzu obraz, widzimy relikwiarz. Możemy podjeść, pomodlić się, oddać cześć przez ucałowanie.

Czyż świeci są po to, ażeby zawstydzać? – pytał Sługa Boży Jan Paweł II w 1987 roku w Tarnowie, gdy beatyfikował tę męczennicę. Tak. Mogą być i po to, aby nas zawstydzać. Abyśmy zrozumieli, co to znaczy żyć prawdziwie po chrześcijańsku. Abyśmy potrafili ocalić lub odkryć właściwą hierarchię wartości.

Bł. Karolina pochodziła z miejscowości Wał-Ruda w diecezji tarnowskiej. Żyła zaledwie 16 lat. Całe jej życie było stopniowym wstępowaniem do nieba. Było to życie normalne, codzienne, choć wpisane w trudny okres historii Polski, no bo przecież była to pierwsza wojna światowa. Została zamordowana w 1914 roku przez żołnierza rosyjskiego, broniąc cnoty czystości.

Czy bł. Karolina może nas zawstydzić? Może. Może, w kwestii prostego kroczenia do nieba. Może, w kwestii wiernego wypełniania Bożych przykazań. Może w końcu, w kwestii szanowania naszej godności: godności kobiety, godności mężczyzny, godności dziecka Bożego.

Nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego – mówi Biblia. Kto zniszczy to ciało, tę świątynię – tego zniszczy Bóg. Pamiętajmy o tych słowach w kontekście przeżywanej w naszej parafii peregrynacji relikwii bł. Karoliny.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.

Niech udział w tej Eucharystii pomoże nam z jednej strony mocno stać na ziemi, aby wszędzie być świadkami Chrystusa, z drugiej zaś strony niech nam pomaga wiernie wpatrywać się w niebo, które jest naszym ostatecznym celem. A bł. Karolina – dzieci i młodzieży, patronka czystości i świętości życia niech nas zawstydza i wspomaga, abyśmy mieli autentyczną wiarę w Chrystusa, który – mimo wniebowstąpienia – jest przecież z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Amen.

 

Ks. Marcin Kołodziej


Polub stronę Liturgia Kościoła
 
Aktualności
 
Zapraszamy do zakładki
Publikacje książkowe
ks. Marcina Kołodzieja
 
755960 odwiedzający (1769938 wejścia)