Homilia, Narodzenie Pańskie, Msza w nocy

Homilia na Mszę w nocy na Narodzenie Pańskie

 

Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Przeżyliśmy koniec świata i doczekaliśmy się nocy Bożego Narodzenia. Cieszymy się tą nocą. Czekaliśmy na nią z utęsknieniem. Dlaczego? Bo mamy dosyć tych ciągłych kłótni polityków. Mamy dosyć już tych podwyżek i tego, że nie starcza pieniędzy do kolejnej wypłaty. Mamy już dosyć, że ciągle jakieś nowe problemy i choroby. Dlatego chcemy Bożego Narodzenia.

Niektórzy w sytuacjach stresowych uciekają do alkoholu, narkotyków. Tak, jak zapytany przez Małego Księcia pijak: Dlaczego pijesz? Żeby zapomnieć. Zapomnieć o czym? Zapomnieć o tym, że piję. I tak w kółko…

My zaś i w sytuacjach trudnych i radosnych mamy Chrystusa, który przychodzi jako dziecko, aby nas pocieszyć. Ostatnio miałem problemy z tym, aby kochać. I podczas rozmowy ze spowiednikiem on mówi do mnie: Zobacz Jezus przychodzi jako dziecko. I co z tego? – pytam. A dziecko jest do kochania. Dlatego Jezus przypomina nam, że mamy wzajemnie się miłować. Przemówiło to do mnie. Dlatego pewnie wołaliśmy cały Adwent: Obyć rozdarł niebiosa i zstąpił (Iz 63, 19). Albo: Czekam na Ciebie, Jezu mój mały

A dlaczego jeszcze czekamy na przychodzącego Chrystusa? Dlaczego chcemy Bożego Narodzenia? Czy dlatego, że jest choinka, prezenty, kilka wolnych dni? Czy dlatego, że można odpocząć? Poganom pewnie to wystarczy. Ale nie nam. My chcemy Bożego Narodzenia, bo mówi prorok Izajasz: Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwą Go imieniem (…) Książe pokoju (Iz 9, 5). O, dlatego chcemy Bożego Narodzenia, bo chcemy w końcu zaznać pokoju.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Tylko z rozumieniem tego pokoju to trzeba uważać. Pokój nie jest bowiem tożsamy ze spokojem. To prawda, że dzisiejsi ludzie – ci pogubienie w świecie – chcą spokoju. Co mnie to wszystko obchodzi – mówią. Nie będę się angażował w życie społeczne, nie będę się angażował w życie polityczne, nie będę się angażował w życie innych ludzi. Dajcie mi wszyscy święty spokój. Chcę mieć to, co jest ze wszystkiego najświętsze. Co takiego? Święty spokój.

Tylko ten spokój tak naprawdę nie ma nic wspólnego z pokojem. To jest spokój egoisty, egocentryka, człowieka zamkniętego na innych ludzi. Niech u innych dzieje się krzywda, ale póki mi jest dobrze, to jest w porządku.

My chrześcijanie, katolicy z krwi i kości, jesteśmy inni. My chcemy pokoju. Chrystusowego pokoju. Dlatego prosimy Księcia pokoju, aby dał nam swój pokój. Co to za pokój. To pokój, który niekoniecznie musi rozwijać się w idealnych warunkach. To jest pokój serca. To jest pokój wypływający z wiary. Bardzo często ludzie, którzy byli w obozach koncentracyjnych opowiadali po wojnie, że mimo niewoli, czuli się wolni. Podobnie jest z pokojem Chrystusa. Mimo, że ktoś próbuje nas skłócić, że nie brakuje konfliktów, my możemy zaznać pokoju i budować pokój. Bo Chrystus uświadamia nam, że życie jest piękne, święte. Bo życie jest za krótkie, aby tracić czas na uprawianie zła. Poeta ks. Jan Twardowski napisał: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Jeden proboszcz żartobliwie powiedział tak kiedyś na Mszy świętej, gdy wikariusz był przenoszony do innej parafii. Ale tak jest. Dlatego trzeba czynić miłość. Trzeba przez czynienie miłości na ziemi, przygotowywać się do życia w miłości w niebie. W przeciwnym razie i tu na ziemi nie będzie miłości. I po śmierci nie będzie nieba. Trzeba już tutaj do tego nieba się przygotować.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Ktoś może powiedzieć: Tak mówi ksiądz o tym pokoju, ale tutaj czegoś brakuje. Sama miłość nie wystarczy. Bez tego pokój będzie farsą. Oczywiście. Bo ten pokój jest też związany z prawdą. Na kłamstwie nie da się zbudować pokoju. Są ludzie, którzy ciągle mówią o pokoju. Ale tylko mówią. A tutaj pokój trzeba czynić. Czynić właśnie przez miłość. Czynić przez szukanie prawdy i postepowanie w prawdzie. Muszą być jasne granice między dobrem a złem. Nie można uznać, że jest tutaj miejsce na relatywizm. Na prawdę względną. Prawda od niczego nie zależy. Niech wasza mowa będzie: tak, tak, nie, nie. Co nadto – od złego pochodzi – przypomina Jezus w Ewangelii. A św. Paweł dodaje: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Chrystusowy pokój to taki, który nie boi się mówić prawdy. Gdybyśmy chcieli budować pokój bez prawdy, to jest to zwyczajne oszustwo. Obłuda. I na to Chrystus nie daje przyzwolenia. Ludzie mówią czasami, że im się wydaje, że jest inaczej. Tak faktycznie jest, im się tylko wydaje.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Prorok Izajasz mówi: Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką (Iz 9, 1). Wraz z Bożym Narodzeniem przychodzi do nas światło. Przecież ktoś powie – nie brakuje go dzisiaj nam. Mamy prąd, żarówki. Jaśniej niż jakby zapalić świeczkę. Tak, ale znowu to, że jest jasno, nie znaczy, że żyjemy w świetle. Ile ludzi żyje w jasności, a ich życie jest pozbawione światła. Nie brakuje jasności na udekorowanych domach, nawet tutaj wokół kościoła. A wielu z tych ludzi żyje w ciemności, bo z dala od Chrystusa. Gdyż prawdziwe światło to tylko te, dane na oświecenie pogan. Tak mówił starzec Symeon, gdy Maryja i Józef przynieśli dziecię Jezus do świątyni w Jerozolimie. Chrystus jest światłem na oświecenie pogan i chwałą ludu izraelskiego. Jezus – światłość prawdziwa.

Śpiewaliśmy hymn Chwałą na wysokości Bogu i wówczas zapaliły się światła. Przypomnieliśmy sobie, że to światło pochodzi od przychodzącego Jezusa – Światłości świata. Ale zwróćmy uwagę też na słowa, które wyśpiewaliśmy. Pochodzą one z Pisma Świętego. To jest hymn anielski, którym aniołowie przywołali pasterzy do nowonarodzonego Jezusa. Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Piękny hymn, który powstał w IV wieku specjalnie na uroczystość Narodzenia Pańskiego. Z początku wykonywano go tylko raz w roku, w Boże Narodzenie. Obecnie śpiewa się go w uroczystości i święta. Ale zdarza się czasami, że w niektórych parafiach zamiast delektować się słowami tego hymnu, kapłani w Boże Narodzenia intonują kolędę Gdy się Chrystus rodzi. To jest nieporozumienie. Dlaczego? Bo ten hymn jest śpiewem własnym dzisiejszej nocy. Bo to śpiew aniołów i zarazem nasz śpiew. Chwalimy Boga, że dał nam swojego Syna, który stał się człowiekiem. Wierzymy w to.

A odnośnie wiary – jeszcze jedna konieczna uwaga. Przeżywamy Rok Wiary. Szczególny to czas, bo wiemy, że Papież Benedykt XVI zobaczył, że licho z tą naszą wiarą i zaproponował nam Rok Wiary, abyśmy wszyscy przemyśleli naszą wiarę. Ile tam jest rzeczywiście żywej relacji do Boga, a ile bezsensownego folkloru religijnego. W Roku Wiary szczególnymi wydarzeniami są publicznie składane Wyznania wiary. Zawsze, gdy w uroczystości i niedziele po kazaniu mówimy: Wierzę w jednego Boga, wyznajemy właśnie wiarę. Jest to przecież wiara Kościoła, do którego należymy: Kościoła jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego. Dlatego znowu, jak w niektórych parafiach w miejsce tego Wyznania wiary pojawia się kolęda Anioł pasterzom mówił – to jest to kolejne nieporozumienie.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Uczucia są jak kwiaty – szybko więdną. Trzeba wypracować w sobie postawy, czyli owoce. Owoce sycą, zaspakajają nasz głód. W reklamie telewizyjnej ludzie szukają metody na głoda. Na głód fizyczny. A my pytamy dzisiaj o metodę na głód duchowy. Metodą na duchowy głód jest oczywiście Jezus Chrystus. Ten narodzony w Betlejem, ten umęczony na krzyżu. I ten zmartwychwstały. Nikt inny. Nie budda, nie jakaś pozytywna energia, nie jakieś uprawianie yogi, nie jakieś pozytywne myślenie. Ale Jezus Chrystus obecny dla nas w Eucharystii, w Kościele katolickim.

Ten Kościół jest zamysłem Boga, który my realizujemy do dzisiaj. Nie jest to Kościół ich, do niego nie należą jacyś oni, ale my – ty i ja. W tym Kościele każdy z nas czuje się dobrze. Bo to mój i twój Kościół. To Kościół święty, bo jest w nim Chrystus. Ale też czasem dopuszcza się grzechu, bo nie brakuje w nim zdrad małżeńskich, rozwodów, zgody na in vitro i pracę w niedzielę. Bo nie mamy czasu na niedzielną Mszę świętą, czy praktyczną realizację przykazania miłości. Zdarza się też czasem grzech zgorszenia, którego dopuszczają się niektórzy kapłani – niestety.

Dlatego tym bardziej trzeba docenić przeżywany Rok Wiary. Papież Benedykt XVI ogłaszając ten Rok Wiary zachęcił, aby każdy z nas zwrócił uwagę na trzy elementy: odkryć radość wiary, następnie dawać świadectwo o tym i w końcu zawierzyć całkowicie Bogu. Niech narodzony Jezus pomoże nam stawać się lepszymi i umacniać nasz Kościół właśnie przez odkrycie radości w wierze, dawanie świadectwo i zawierzenie Bogu.

Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Amen.

 

Ks. Marcin Kołodziej


Polub stronę Liturgia Kościoła
 
Aktualności
 
Zapraszamy do zakładki
Publikacje książkowe
ks. Marcina Kołodzieja
 
737300 odwiedzający (1738379 wejścia)