Homilia, Uroczystość Narodzenia Św. Jana Chrzciciela 2

Homilia na uroczystość Narodzenia Św. Jana Chrzciciela

 

Ty, dziecię zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi (Łk 1, 76).

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Choć kanału TVN nie lubię, bo wielokrotnie przekonałem się, że podając informacje fałszują rzeczywistość, to jednak pracuje tam jedna pani redaktor, o której warto wspomnieć. Brygida Grysiak – bo o niej mowa – opublikowała ostatnio książkę pod tytułem Wybrałam życie. Ta książka to zbiór 11 reportaży o kobietach, które nie dokonały aborcji, chociaż mogły to zrobić, bo prawo im zezwalało. Po co taka książka? Autorka wyznaje, że jest to jej sprzeciw wobec poglądów tych, którzy chwalą aborcję jako coś dobrego. Mówi: Bo aborcja to zawsze dramat kobiety. Aborcja to nie jest powód do dumy. Powód do dumy mają bohaterki mojej książki. One wybrały życie. Dziś są szczęśliwe, choć nie jest im łatwo.

Trzeba o tym mówić, bo jak pooglądamy ostatnio telewizję to możemy spotkać się w pewnym sensie z lansowaniem aborcji. W ostatnich miesiącach w mediach mieliśmy do czynienia z wyznaniami kobiet, które opowiadają publicznie o swoich aborcjach.

Na przykład Maria Czubaszek, znana dziennikarka, występuje jako komentatorka w programie Szkło kontaktowe, natomiast w programie Uwaga TVN wyznała, że aborcji dokonała dwa razy. Mówiła: Gdyby się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, i byłby to siódmy czy ósmy miesiąc, to ja bym skoczyła z któregoś piętra, pod pociąg bym się rzuciła, ale na pewno bym tego dziecka nie urodziła. I dodała: Nigdy z tego powodu nie miałam traumy, tylko mówiłam: Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam.

Albo druga historia. Krystyna Mazurówna, tancerka. Jest jurorką programu Got to Dance – Tylko taniec, który z kolei można oglądać na Polsacie. Ona zaś wyznała: Nie znam kobiety z mojego pokolenia, która nie zrobiłaby tego kilka lub nawet kilkanaście razy. Sama też miałam kilka zabiegów.

Dlaczego o tym mówię? Bo co by było, gdyby Elżbieta i Zachariasz zdecydowali się na aborcję? Gdyby naoglądali się takich programów i nasłuchali się takich wypowiedzi? Gdyby uwierzyli tym paniom, że aborcja jest super? Elżbieta i Zachariasz chcieli mieć wprawdzie dziecko, ale byli starzy. Jak byli w podeszłym wieku, to i zagrożeń dla ciąży było mnóstwo. Dzisiaj bez problemu znaleźliby wielu ginekologów, którzy daliby im zgodę na aborcję. To nie jest dzisiaj problem. Opowiadała mi kiedyś zszokowana jedna młoda mama, jak zaszła w ciążę i poszła do ginekologa, aby przebadać się, czy wszystko dobrze, czy dziecko się rozwija. Wchodzi do gabinetu i mówi, że jest w ciąży, a lekarz nie czekając na nic pyta: To co usuwamy? Na szczęście Elżbieta i Zachariasz inaczej podeszli do tematu macierzyństwa i ojcostwa. I dlatego dzisiaj możemy świętować uroczystość Narodzenia Św. Jana Chrzciciela.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Św. Jan Chrzciciel jest szczególną postacią. Nasi przodkowie wybrali go jako patrona naszej Archidiecezji Wrocławskiej. Patronuje naszemu Kościołowi lokalnemu. Patronuje katolikom mieszkającym we Wrocławiu, na terenie Archidiecezji Wrocławskiej. Co to oznacza? To znaczy, że trzeba nam wszystkim zafascynować się postacią Św. Jana Chrzciciela i go naśladować.

Św. Jan Chrzciciel był odważny. Nie bał się pójść do Heroda i powiedzieć mu, że nie wolno ci żyć w konkubinacie z Herodiadą, która była żoną jego brata Filipa. Kosztowało go to wiele, bo aż śmierć, ale nie bał się tego zrobić (por. Mk 6, 17-20). Prośmy Boga, żeby nam nie brakowało takiej odwagi. Modlicie się o taką odwagę? Nie? To się módlcie. My dzisiaj akceptujemy wolne związki. Mówią rodzice: Co będziemy się czepiać, dorosną, to zrozumieją wezmą ślub. I co? Dorastają, starzeją się nawet i dalej nie chcą zrozumieć. Żeby było tego mało, to jeszcze przychodzą do spowiedzi i chcą rozgrzeszenia, bo przecież nic złego nie robią. Nie kradną, nie zabijają. A właśnie, że kradną być może męża – żonie, ojca – dzieciom. A właśnie, że zabijają samych siebie, bo skazują się na wieczne potępienie. Tak się nasłuchaliśmy o miłosierdziu Bożym, że najwyraźniej zapomnieliśmy o piekle. A ono przecież istnieje. I wcale nie jest puste. Wiem, że to wszystko nie jest takie proste, ale tam, gdzie to możliwe, trzeba te sprawy prostować.

Św. Jan Chrzciciel był radykalny, to znaczy wierny Pismu Świętemu. Słuchał słowa Bożego i nie poprawiał tego słowa. Nawoływał nad Jordanem: Nawróćcie się do tego, który przyjdzie chrzcić was Duchem Świętym i ogniem (por. Łk 3, 15-18). Dzieci na katechezie często pytają o katalog grzechów, za które nie ma rozgrzeszenia. Chcą się dowiedzieć, jaki to grzech trzeba popełnić, aby ksiądz odłożył rozgrzeszenie. Ale tak naprawdę nie ma takiego katalogu. Wszystko zależy od nas. Jeżeli po wyznanych grzechach postanawiamy poprawę i podejmujemy odpowiednie kroki, to rozgrzeszenie jest możliwe. Jeżeli zaś nie ma woli poprawy – wówczas rozgrzeszenie – nawet udzielone – jest zawsze nieważne. W kontekście mówienie o rozgrzeszeniu pojawia się obecnie – jakby nie patrząc – problem antykoncepcji. Antykoncepcja jest farmakologiczna i mechaniczna. Trzeba pamiętać, że w antykoncepcji chodzi zawsze o uprzedmiotowienie w miłości drugiej osoby, czyli męża lub żony. Antykoncepcja farmakologiczna to w wielu przypadkach środki wczesnoporonne. Warto mieć tego świadomość. A zatem rozszerza się grono dokonujących aborcję. Rodzi się zatem pytanie: Czy rozgrzeszenie osób stosujących antykoncepcję jest ważne? Jeżeli nie chcą z tego zrezygnować, wówczas takie rozgrzeszenie jest nieważne. A jak ksiądz chce być dobry i daje rozgrzeszenie, wówczas on także będzie za świętokradzkie sprawowanie sakramentów odpowiadał przed Bogiem. Jeżeli ludzie zostaną źle uformowani i przez to wprowadzeni w błąd, wówczas to piekło może być dostępne także dla samych księży. Dlatego wam o tym mówię, żeby potem Pan Bóg nie robił mi wyrzutów, jak temu księdzu, u którego ludzie spali na kazaniach… To nie są moje przemyślenia. To jest oficjalna nauka Chrystusa i Kościoła. Nauka, która wypływa bezpośrednio lub pośrednio z Pisma Świętego.

Św. Jan Chrzciciel był tym człowiekiem, który przygotował drogę dla Pana. We współczesnym języku estradowym jest takie pojęcie jak support. Support to zespół, który występuje przed gwiazdą wieczoru, aby rozgrzać publiczność. Św. Jan Chrzciciel był w stosunku do Jezusa takim supportem. Dlatego czytamy o nim w Ewangelii według Św. Łukasza: Ty, dziecię, (…) pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi (Łk 1, 76). Głosił nawrócenie, udzielał symbolicznego chrztu, który stanowił dla ludzi zachętę do zmiany złego sposobu życia i przygotowania się na spotkanie z Jezusem. Z pewnością wielu przysłuchiwało się Św. Janowi Chrzcicielowi, niektórzy też pewnie byli nawet polani przez niego wodą, ale ilu ludzi tak naprawdę chciało wypełnić to, o czym on mówił. Całkiem podobnie jest obecnie z nami. Słyszymy przecież nauczanie naszych księży, którzy są takimi supportami przygotowującymi nas do spotkania z Jezusem. Księża mówią: nie ma chrześcijaństwa bez niedzielnej Mszy świętej, nie należy robić zakupów w niedzielę, nie wolno uprzykrzać życia sąsiadom, nie wolno kraść i oszukiwać w pracy i w szkole. A my nie zawsze mamy dość chęci i siły, aby przejąć się tą zdrową nauką.

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Słuchamy słowa Bożego, karmimy się Komunią świętą. Czy chcemy naśladować Św. Jana Chrzciciela? Czy chcemy go uznać za naszego szczególnego patrona? Odpowiedzi na te pytania są zadaniem domowym.

Ty, dziecię zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi (Łk 1, 76). Amen.

 

Ks. Marcin Kołodziej


Polub stronę Liturgia Kościoła
 
Aktualności
 
Zapraszamy do zakładki
Publikacje książkowe
ks. Marcina Kołodzieja
 
763332 odwiedzający (1781706 wejścia)